Franciszek Bara

 

Franciszek Bara, syn Franciszka Michalika i Agaty Bary urodził się 17 lutego 1921 roku w Szalowej (pow. gorlicki), gdzie pięć dni później został ochrzczony w kościele parafialnym. Po ukończeniu sześcioklasowej szkoły powszechnej w Szalowej pomagał matce w gospodarstwie i opiekował się młodszym o 10 lat bratem Janem (zm. 2008 r.). Na rzecz niepełnoletniego syna Franciszek Michalik przekazał sądownie jeden mórg pola w Łużnej.

Młody Franek, będąc jeszcze niepełnoletnim, podejmował się prac dorywczych w sąsiednich miejscowościach. W 1939 roku podjął pracę w warsztatach kolejowych w Nowym Sączu, które w początkach okupacji niemieckiej zostały przemianowane na Ostbahn-Ausbesserungswerk Neu Sandez. Wspólnie z nim pracowali przesiedleńcy z Kresów Wschodnich, zakwaterowani w zakładowych barakach. Młody szalowianin zaprzyjaźnił się z wieloma z nich, między innymi ze swym przyszłym zabójcą Stanisławem Medykiem.

Franciszek Bara działalność konspiracyjną rozpoczął prawdopodobnie pod koniec 1940 r. pod pseudonimem „Sęp”, kiedy to w Szalowej zawiązała się komórka Związku Walki Zbrojnej (ZWZ), kierowana z Łużnej przez st. sierż. Pawła Bielakiewicza „Ernesta”. Początkowo nie prowadzono żadnych akcji bojowych, a działalność placówki skupiała się przede wszystkim na zdobywaniu broni i obserwacji ludzi współpracujących z Niemcami. Została ona jednak nagle przerwana aresztowaniem 11 września 1941r. czołowych konspiratorów.

15 czerwca 1941 r. po wyjściu z szalowskiej karczmy został wraz z kolegą napadnięty i dotkliwie poraniony przez kilku mieszkańców sąsiedniej Stróżnej, uczestników odpustu ku czci Trójcy Przenajświętszej. W obronie własnej zranił śmiertelnie jednego z napastników. W obawie przed aresztowaniem przez Niemców musiał szukać schronienia za dnia poza domem, do którego czasami powracał o zmierzchu, by spotkać się z bliskimi. Wiadomość o jego pobycie w domu rodzinnym dotarła do policji niemieckiej i pewnego ranka kilkunastu Niemców z psami otoczyło i podpaliło chatę Agaty Bary. W ostatniej chwili przed zawaleniem się stropu Franciszek wyskoczył przez okno, obalił stojącego Niemca wyrywając mu z rąk karabin i ostrzeliwując się, zdołał ugasić palącą się na nim odzież i zbiegł poparzony swoim prześladowcom. Naocznymi świadkami tego wydarzania było wielu mieszkańców wioski oraz mieszkający w pobliżu Józef Szewczyk.

Aby uniknąć ponownego aresztowania szukał schronienia na partyzanckich melinach, albo w leśnych ostępach Beskidu Niskiego. Przez dłuższy czas nie brał udziału w działaniach bojowych i dopiero pod koniec 1942 r., kiedy znalazł się drużynie szalowskiej (d-ca plut. rez. Ignacy Śliwa), wchodzącej w skład plutonu dowodzonego przez wysiedlonego z Poznania ppor. Feliksa Nowaka „Śmiałego”, rozpoczął się dla niego nowy etap działalności partyzanckiej.

Spokojna i rozważna postawa dowódcy kompanii Edmunda Miedziarka „Mira” i jego zastępcy Nowaka „Śmiałego” nie odpowiadała naturom bardziej aktywnym, pragnącym wyżywać się możliwie często w bojowych akcjach. Do takich należał Franek Bara „Sęp” i czterech jego kolegów, którzy w początkach 1943 r. utworzyli drużynę. Dowodził nią nieformalnie Fryderyk Stępień „Kibic” z Łużnej (pow. gorlicki), popularnie zwany Ferdkiem. Należy przyznać, że bezgranicznie odważny „Sęp” działał niekiedy nierozważnie pod wpływem chwilowego impulsu, nie zastanawiając się nad skutkami swoich poczynań. Świadczy o tym wydarzenie, jakie miało miejsce w domu mieszkańca Łużnej Jerzaka, w którym partyzant napotkał kwaterującego w nim żołnierza niemieckiego. Po jego rozbrojeniu nakazał mu rozebrać się do naga i biec w mroźny dzień po śniegu do najbliższych zabudowań. W odwecie Niemcy spalili dom, a jego właściciel uniknął śmierci tylko dzięki wstawiennictwu poszkodowanego Niemca.

W początkowym okresie działalność grupy koncentrowała się na pozyskiwaniu broni i amunicji, werbowaniu nowych członków i wykonywaniu drobnych zleceń swoich zwierzchników. Dopiero końcem stycznia 1944 r. cała „paczka” przeszła do oddziału partyzanckiego Franciszka Paszka „Kmicica” z Grybowa (pow. nowosądecki), którego zalążek kwaterował w tzw. „Zielonych Koszarach” na stokach Zielonej Góry (690 m) w paśmie Maślanej Góry. U „Kmicica” „Sęp” ze swoją grupą przeszedł przeszkolenie strzeleckie i zapoznał się z podstawowymi zasadami partyzanckiego działania. Tam też „Sęp” stracił dwóch bliskich towarzyszy walki: 10 marca 1944 r. w Stróżach podczas obławy zginął Józef Majocha z Woli Łużańskiej, a 26 czerwca tego samego roku w Szymbarku, w akcji odbicia czterech partyzantów, zatrzymanych w Ropie przez Niemców, poległ Władysław Kędra „Cień” z Łużnej. W walce z niemieckim konwojem oprócz Bary uczestniczyło sześciu partyzantów z oddziału „Kmicica”. Podczas odbijania więźniów w wyniku niekontrolowanego wybuchu granatu zginął na miejscu Kazimierz Brenner „Oświęcim” z Nowego Sącza, a ciężko ranny „Cień” zdołał ukryć się w pobliskim zbożu. Odłamkami granatu został ranny w głowę „Sęp”, który zdołał o własnych siłach ujść z życiem niemieckiej odsieczy. Miejsce ukrycia „Cienia” wskazał Niemcom mieszkaniec Szymbarku, którzy rannego partyzanta dobili kolbami. Następnego dnia na miejsce akcji powrócił „Sęp”, który wykonał wyrok śmierci na zdrajcy.

W lipcu 1944 r. grupa Ferdka została przekazana do dyspozycji Komendanta Obwodu por. Mieczysława Przybylskiego „Michała” jako ochrona kwatery KO i drużyna dyspozycyjna sztabu do zadań specjalnych. Znalazł się w niej „Sęp” z trzema kolegami. Nim doszli na punkt kontaktowy z Komendantem – wykonali skok na biesiadujących w Łużnej u Józefa Habaja „Dziadka” Niemców i zdobyli 5 karabinów. Służbę w ochronie KO „Sęp” pełnił do jesieni. Polegała na przenoszeniu ważniejszych przesyłek, strzyżeniu dziewcząt zadających się z Niemcami, wykonywaniu kary chłosty na zbyt gadatliwych mieszkańcach i donosicielach oraz na rozbrajaniu Niemców. Między innymi grupa rozbroiła w Zagórzanach majora z kwaterującej w zamku Skrzyńskich jednostki i dokonała napadu na uciekającego ze Wschodu dostojnika ukraińskiego. W tym też okresie drużyna „Kibica” przejęła z terenówki siedmiu jeńców radzieckich, zbiegłych z obozu. Do nich dołączyło się dwóch zakamuflowanych agentów wywiadu frontowego, których na szczęście zdołano rozszyfrować i którzy na rozkaz dowództwa zostali w porę zlikwidowani.

Późną jesienią, po zmianie miejsca postoju Komendy Obwodu, drużyna Ferdka wróciła do macierzystego plutonu „Śmiałego”, który podlegał d-cy 9 kompanii Julianowi Zubkowi ps. „Tatar”. Połączenie kilku grup partyzanckich doprowadziło do powstania oddziału partyzanckiego „Żbik”, który w wyniku dalszej reorganizacji wszedł w skład 3 batalionu 1 Pułku Strzelców Podhalańskich (PSP) AK.

Po rozwiązaniu w styczniu 1945 r. 1 PSP „Sęp” ukrywał się przed funkcjonariuszami NKWD i UB. Zgłosił się do dyrektora szpitala gorlickiego dra Jana Rybickiego w celu usunięcia odłamków tkwiących w głowie po pamiętnej akcji w Szymbarku. Wiadomość o jego pobycie w szpitalu dotarła jednak do miejscowych władz, które nasłały trzech ubowców w celu jego zatrzymania. „Sępowi” udało się zmylić czujność pilnujących, obezwładnić dwóch pracowników bezpieki, przebrać się w mundur jednego z nich, zsunąć się po rynnie, by nad ranem zjawić się w Szalowej w domu Józefa Michalika.

Wiosną 1945 r. uczestniczył w akcji na posterunek MO w Gładyszowie, znanego z represji funkcjonariuszy w stosunku do przeciwników władzy ludowej w pow. gorlickim. Niedługo przyszło cieszyć się „Sępowi” wolnością i wkrótce znalazł w areszcie śledczym w Gorlicach, skąd 24 maja 1945 r. dokonał brawurowej ucieczki. Pomimo demobilizacji nie zaprzestał czynnej walki z nowym ustrojem i w nocy z 5 na 6 lipca 1945 r. wziął udział w akcji na działacza PPR w Zagórzanach.

W obawie przed ponownym aresztowaniem wraz z grupką byłych partyzantów (Franciszek Gubała „Bicz”, Maniak Stanisław „Beka” i Fryderyk Gawron „Góral” z Zagórzan, Aleksander Denysiak „Jarema”, Jerzykiewicz Witold z Kościana i Stanisław Medyk „Pilot”) wyjechał w sierpniu 1945 r. do Zemsza (obecnie Lubsko w woj. lubuskim). Na miejscu w miasteczku Franciszek Bara spotkał Zbigniewa Kurca „Tatara”, który wcześniej przyjechał z matką nauczycielką. Wkrótce po przyjeździe pod przybranym nazwiskiem Edward Zygadło przystąpił do tworzenia siatki konspiracyjnej, podporządkowanej wrocławskim strukturom Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (WiN). W składzie 13. osobowej grupy bojowników znaleźli się mieszkańcy Zemsza, przybyli z Barą partyzanci i jego kuzyn Franciszek Michalik. Grupa „Sępa” zajmowała się głównie działalnością kolportażowo-propagandową, polegającą na drukowaniu i kolportowaniu ulotek demaskujących prawdziwe oblicze władzy komunistycznej. Aby zmylić czujność bezpieki, wspólnie ze swoją narzeczoną Haliną Puczyńską uruchomił Franciszek w centrum miasta sklep, dzięki czemu miał ułatwiony kontakt z członkami siatki.

Jeden z członków grupy „Sępa” Stanisław Medyk po przyjeździe do Lubska prawdopodobnie na polecenie dowódcy podjął pracę w milicji. W styczniu 1946 r. podczas służby przypadkowo postrzelił śmiertelnie swojego kolegę i bojąc się odpowiedzialności ukrywał się w okolicach miasta.

Przed 1 maja 1946 roku członkowie grupy konspiracyjnej wzięli udział w akcji rozrzucania na ulicach i naklejania na budynkach miasta ulotek antykomunistycznych. W wyniku rozpracowania grupy przez funkcjonariuszy UB i MO oraz zdrady dokonanej przez jej członka S. Medyka, tajnego informatora UB, 27 maja 1946 roku doszło do zatrzymania większości jej członków. Dzięki wrodzonej czujności „Sęp” uszedł obławie. Został jednak zatrzymany w Żaganiu (niem. Sagan) ok. 9. lipca i osadzony we wrocławskim więzieniu. Udało mu się jednak z niego wydostać i przyjechać ze Stanisławem Medykiem do Szalowej, gdzie podczas snu został przez niego ograbiony z pieniędzy i odzieży. Aby dopaść grabieżcę, powrócił w okolice Zemsza i po uzyskaniu zgody od przełożonych na wykonanie wyroku śmierci na kolaborancie przebywającym w Drzeniowie, w dniu 20 lipca 1946 r. podczas odczytywania wyroku, został przez niego uprzedzony i śmiertelnie postrzelony. Zabójca po kilku dniach listownie powiadomił komendanta posterunku MO o chęci okazania władzom „trofeum” w postaci zabitego Edwarda Zygadły i uzyskania przebaczenia za wcześniejsze zastrzelenie milicjanta.  Dopiero 5 sierpnia ciało „Sępa” znalazło spoczynek na cmentarzu w Lubsku pod nazwiskiem Edward Zygadło. Po wielu latach w 2015 roku, dzięki dociekaniom dra Władysława Mochockiego, członka Stowarzyszenia Wyklętych w Lubsku, ujawniono miejsce pochówku plutonowego Franciszka Bary vel Edwarda Zygadły.

Na bezimiennej mogile przez lata paliła znicze Aleksandra Kolago, strażniczka tajemnicy śmierci „Sępa”, mówiąc wszystkim, że to jest grób jej narzeczonego. Dopiero przed śmiercią w 2016 r. wyjawiła, kim był i spoczęła w grobie obok swojego dowódcy. W ten sposób wyjaśniła się jedna z wielu tego typu tajemnic powojennej walki z „nowym porządkiem przybyłym ze Wschodu”.

Dzięki staraniom rodziny i członków stowarzyszenia żołnierzy wyklętych 2 marca 2020 r. na cmentarzu komunalnym w Szalowej dokonano odsłonięcia tablicy pamiątkowej, poświęconej Franciszkowi Barze, przywódcy organizacji niepodległościowej.

Oprac. Aleksander Wietrzyk